Budujemy nowy dom, jeszcze jeden nowy dom

Firmy deweloperskie oferując swoje domy do sprzedaży, oczywiście wszystkie perfekcyjnie wybudowane prześcigają się w pomysłach architektonicznych – a to domy typu dworek przy ruchliwej ulicy, a to domy – szklane kostki, pośród międzywojennej stylowej i wielce dystyngowanej zabudowy, a to domy – bliźniaki z ogródkiem 2 x 2 m od frontu i ogrodzeniem z siatki metalowej, oddzielającej od kolejnego bliźniaka. Niby różnorodność stylów, materiałów, dokładne wykończenie z zewnątrz i wewnątrz – a myśl o kupnie takiego domu jakoś dziwnie odpycha. Budowa domu i jego wystrój powinny iść w parze z duchem jego przyszłych lokatorów, razem będą przecież tworzyć atmosferę tego miejsca przez wiele następnych lat. Dlaczego mamy więc kupować domy – koszmarki, skoro dysponujemy pieniędzmi na stworzenie swojego własnego, unikatowego projektu, zgodnie z naszymi oczekiwaniami i marzeniami? Nadal chyba funkcjonuje wyobrażenie, że klient wszystko kupi. Nieprawda, klient coraz częściej dobrze ogląda towar przed jego kupnem, a jak może wydać dużo pieniędzy to jedynie za towar najwyższej jakości. Nie chce mieć więc sąsiada tuż za ścianą, ani dzielić z nim ogródka. Nie chce mieć okien skierowanych na przepięknej urody dworek z różowymi kolumnami. O gustach się nie dyskutuje, ale zanim kupimy gotowy dom, zastanówmy się, czy po dłuższym w nim pobycie nie zaczniemy marzyć o powrocie do bloku. Tu parafraza starej piosenki na prawo dom, na lewo dom, a wszystkie takie same…